Zanim zaczniesz terapię, czyli poradnik dla pacjenta

Zanim zaczniesz terapię, czyli poradnik dla pacjenta

Terapia neurofeedback (zwana inaczej biofeedback EEG) zyskuje na całym świecie coraz większą popularność jako dodatkowa metoda leczenia wielu zaburzeń neuro-psychiatrycznych. Gabinetów w Polsce jest ponad tysiąc, nie licząc tych obecnych w szkołach i poradniach psychologiczno-pedagogicznych. W dużych miastach wojewódzkich naliczyć można kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt placówek oferujących neurofeedback. Czym się kierować, wybierając gabinet? Jaki powinien być kompetentny terapeuta? O co pytać terapeutę przed zapisaniem się na terapię? Na te pytania postaramy się odpowiedzieć w niniejszym tekście.

Wykształcenie terapeuty

Nim zapiszesz się na terapię, zapytaj się osoby wykonującej ten rodzaj leczenia, czy ma wykształcenie z obszarów medycyny. Czy jest lekarzem, psychologiem, neurokognitywistą, neurofizjoterapeutą, absolwentem specjalistycznych studiów z neurofeedbacku? Jeśli tak, możesz mu zaufać, bowiem na studiach zdobył wiedzę dotyczącą funkcjonowania mózgu. Neurofeedback to skomplikowana i rozległa gałąź medycyny. Czerpie z nauk takich jak neurologia, neuroanatomia, neurofizjologia, elektrofizjologia, neurochemia, psychologia. Od dziesięcioleci prowadzone są badania kliniczne z wykorzystaniem tej terapii. Czy warto oddać swój mózg pod opiekę osobie, która nie ma odpowiedniego wykształcenia bądź nie jest na bieżąco z najnowszymi wynikami badań? W Polsce najczęściej terapię neurofeedback wykonują nauczyciele, gdyż tym sposobem wypełniają swój etat nauczycielski. Czy mają oni wiedzę niezbędną do skutecznego leczenia? Nie deprecjonujmy jednak zawodu nauczyciela – to szlachetna, niezbędna profesja, której rolą jest edukacja szkolna, a nie neuroterapia.

Odbyte szkolenia

Ta kwestia bezpośrednio dotyczy poprzedniej. Terapeuci w Polsce reklamują się, że posiadają certyfikaty ukończenia szkoleń z neurofeedbacku, które uprawniają ich do stosowania tej terapii. Jaka jest prawda?

Te certyfikaty nie uprawniają do niczego. Szkolenia w Polsce masowo i od lat prowadzi kilka ośrodków. Typowe szkolenie trwa 2-3 dni, obejmuje 25-30 godzin “dydaktycznych”, podczas których można dowiedzieć się, jak włączyć urządzenie i program do terapii, jak podłączyć kilka elektrod do głowy oraz jak przeprowadzić podstawową sesję terapeutyczną. Następnie uczestnicy mogą na sobie spróbować wykonać terapię, a wszystko to pod światłą kuratelą trenera. Nikt nie uczy, jak działa neurofeedback, jakie procesy neurologiczne i neurochemiczne zachodzą podczas treningu, jak leczy różne zaburzenia, jak usprawnia funkcje poznawcze. Natomiast każdy ośrodek szkoleniowy zachęca do zakupu sprzętu producenta, z którym ma umowę handlową. Czy to etyczne? Oceńcie sami.

Podsumowując – ile w praktyce warte jest takie szkolenie i certyfikat “uprawniający” do prowadzenia terapii? Tyle, ile kosztował papier, na którym go wydrukowano, czyli bardzo niewiele. Dlatego niezwykle ważne jest stałe doskonalenie swojej wiedzy, na przykład poprzez korzystanie ze specjalistycznych stron z tej dziedziny medycyny.

Dostęp do wiedzy

Gabinety w Polsce opisują na swoich stronach terapię neurofeedback najczęściej w dwóch, trzech akapitach. Zwykle wspominają o “magicznej” neuroplastyczności mózgu, że jest to innowacyjna metoda wynaleziona przez NASA, i że korzystał z niej sam Adam Małysz. Jeden gabinet od drugiego kopiuje tę treść – warto to sprawdzić w celach humorystycznych. Następnie wyliczają dziesiątki zaburzeń, które w cudowny sposób może leczyć neurofeedback. Skąd gabinety mają wiedzę, że neurofeedback jest skuteczny, jakie są na to dowody naukowe? Poproś, by udostępnili Tobie wyniki badań, abyś samodzielnie mógł się z nimi zapoznać. Jeśli nie mają do nich dostępu, zapytaj, na podstawie czego chcą przeprowadzić terapię. Na podstawie trzydniowego kursu? Do tej pory opublikowano ponad 3 tysiące badań poświęconych neurofeedbackowi. Badań pośrednio związanych z neurofeedbackiem, a dotyczących diagnostyki QEEG, elektrofizjologii, neurochemii, teoretycznych mechanizmów związanych z tą terapią, jest kolejnych kilka tysięcy. Monografii (czyli książek naukowych poświęconych wybranemu zagadnieniu) na temat neurofeedbacku opublikowano na całym świecie ponad 100. Jeśli gabinet, do którego chcesz się udać, nie ma dostępu do literatury i do tysięcy badań, nie jest wart Twojej uwagi. Na pewno nie pomoże Tobie ani Twojemu dziecku, a jedynie wyciągnie rękę po zapłatę za “terapię”, którą przeprowadził “na ślepo”, bazując na wiedzy wyniesionej z 3-dniowego kursu. Niektórzy terapeuci posługują się popularną książką wydaną w Polsce o tytule “Neurofeedback”. Ta książka jest dosyć dobra, lecz nie jest idealna. Skupia się na teoretycznych podstawach neurologii, anatomii, neurochemii, ale zawiera niewiele wiedzy na temat skuteczności leczenia neurofeedbackiem różnych chorób. Poza tym, dostępne na rynku wydanie polskie jest z 2003 roku, czyli wiedza z książki ma ponad 18 lat. W naukach medycznych (i w każdych innych też) są to lata świetlne, zatem wiedza z tego źródła jest bardzo przestarzała. Gdyby lekarze w szpitalach korzystali z wiedzy sprzed osiemnastu lat, czekałaby nas medyczna katastrofa. Reasumując: gdy terapeuta ma dostęp do tylko jednej książki i nie zna bieżących badań na temat neurofeedbacku, nie spodziewaj się po nim posiadania rozległej wiedzy oraz skutecznego leczenia.

Kompleksowa diagnostyka

Przed rozpoczęciem terapii absolutnie konieczne jest przeprowadzenie pełnej diagnostyki QEEG z 19-kanałów w minimum trzech warunkach. W skrócie: badanie to opisuje spektralne właściwości EEG z całej kory mózgowej. Może ujawnić odstępstwa od normatywnych baz danych, których nie da się dostrzec, przeglądając jedynie surowy zapis EEG. Odstępstwa te dotyczą najczęściej porównania amplitud różnych pasm częstotliwości z oczekiwanymi wartościami i/lub badania komunikacji między różnymi obszarami mózgu. Tych informacji używa się do zaplanowania protokołu terapeutycznego neurofeedback. Terapeuta, rozpoznając i obserwując wzorce aktywności elektrycznej mózgu pacjenta, może dobrać taki rodzaj terapii, która pomoże trenującemu nauczyć się samoregulacji aktywności mózgu. Ponieważ prawidłowym wzorcom fal odpowiadają różne stany psychiczne, a nieprawidłowym – choroby i zaburzenia, można dążyć do normalizacji tych parametrów funkcjonowania kory mózgowej, które działają nieprawidłowo, jednocześnie uzyskując poprawę kliniczną. Masz zatem prawo domagać się od swojego terapeuty wykonania takiego badania, gdyż tylko wtedy rozpoczęcie terapii ma sens i może przynieść pozytywne rezultaty. Jeśli zaś terapeuta, z którego usług już korzystałeś, przyczepił Tobie do głowy dwie elektrody (co jest niestety w Polsce bardzo częste), włączył jakąś grę na kilkanaście minut, a następnie z mądrą miną oświadczył, że widzi nieprawidłowości w funkcjonowaniu mózgu, które są związane ze zgłaszanymi problemami, i zalecił trening fal x w miejscach y – trafiłeś na pseudoterapeutę. Badanie z 2 elektrod jest bezwartościowe. Po pierwsze, pełne badanie obejmuje co najmniej 19 kanałów i tylko wtedy uzyskuje się kompletny elektrofizjologiczny obraz mózgu pacjenta. Po drugie, zebrane podczas badania dane muszą być oczyszczone z licznych artefaktów i zakłóceń, a następnie przeanalizowane. To trudny, żmudny proces, którego wykonanie trwa co najmniej godzinę (przez najlepszych specjalistów). Po trzecie, jeśli terapeuta wykona badanie na kilku elektrodach, po czym odklei je i przyklei w innych miejscach, aż zbierze dane ze wszystkich 19-stu kanałów, to nadal mamy dane o kiepskiej jakości. Dzieje się tak dlatego, że pochodzą one z różnych odcinków czasowych, a stany psychiczne i pobudliwość mózgu zmieniają się bardzo dynamicznie – pacjent na początku badania mógł być zestresowany albo pobudzony, po zmianie elektrod zrelaksowany, a po kolejnej – senny i znużony. Tylko dane zebrane w tym samym czasie są koherentne i pozwalają na trafne wytyczenie ścieżki terapeutycznej. Chyba, że terapeuta ma dostęp do wyników badań i na ich podstawie może dobrać odpowiedni protokół neurofeedback.

Doświadczenie terapeuty

Ostatnią poruszaną przez nas kwestią jest doświadczenie i biegłość terapeuty. Niektórzy tzw. specjaliści od neurofeedbacku, na pytanie o ich wiedzę i umiejętności, odpowiadają np. “ja nie potrzebuję znać badań, bo wymieniam się z innymi terapeutami informacjami o terapii”, albo “pracuję jako terapeutka w szkole od 15-stu lat i dużo wiem, bo leczyłam setki dzieci w tym czasie”. Komentarzem do tych błyskotliwych odpowiedzi mogą być dwie obrazowe analogie. Pierwsza: gdyby zebrać dużą grupę analfabetów na debatę na temat nauki pisania i czytania, to czy nauczy ich to tych umiejętności? Druga: czy gdy ktoś wbija 15 lat gwoździe albo wkręca śrubki, choćby z niewiadomo jaką starannością i pieczołowitością, przyniesie mu to doktorat z metalurgii?

Podsumowanie

Terapia neurofeedback to cenna interwencja medyczna, która – zastosowana prawidłowo i w oparciu o liczne badania naukowe – może poprawić zdrowie ludzi w każdym wieku. Warto ją poznać i z niej skorzystać. Zanim jednak odczujemy korzystny wpływ tej terapii, musimy mieć pewność, że osoba wykonująca tę procedurę, jest kompetentna i otwarta na poszerzanie wiedzy. Pamiętajcie o poruszanych wyżej kwestiach, a na pewno wybierzecie dobrego terapeutę i udoskonalicie pracę najważniejszego organu 🙂 .

To może Ciebie zainteresować

Naukowe podstawy neurofeedbacku

Naukowe podstawy neurofeedbacku

Streszczenie             Neurofeedback to procedura psychofizjologiczna, w której uczestnikowi w celu samoregulacji...